|
czwartek, 10 stycznia 2008
drutem kolczastym
Wczoraj w Łodzi zatrzymano małego pokurwieńca, który za pomocą pilota do zwrotnic tramwajowych własnej roboty wykolejał tramwaje. Doszło do tego po przedwczorajszym wykolejeniu w wyniku którego zderzyły się dwa skręcające tramwaje - bilans: 12 osób rannych. Gnojek (14 lat) przyznał się bodaj do czterech czy pięciu wykolejeń. Krew człowieka zalewa jak o czymś takim słyszy - śmieć powinien zostać ciężko pobity a następnie przywiązany do torów. Zatrzymanie pojebańca utarło nosa wszystkim wyśmiewającym się z MPK, którzy nie wierząc w podejrzenia MPK odnośnie sabotażu opowiadali jak to MPK szuka sobie wyimaginowanych wrogów aby mieć na kogo zrzucić swoje rzekome zaniedbania. Jakkolwiek zaraz pojawiła się kolejna grupa geniuszy wypisujących pierdy następującej treści
Ja proponuję jeszcze tory ogrodzić drutem kolczastym, no bo co to za tory, na które byle gówniarz może położyć kamień? Dla uściślenia dodam, że taki system stosowany jest w całej Polsce od ok. 20 lat, ale co to kogo obchodzi - grunt, że znowu można wieszać psy na MPK: "MPK oszczędza na pasażerach i montuje najtańsze urządzenia bez zabezpieczeń". Polska bezinteresowna zawiść i pokusa narzekania są naprawdę jedyne w swoim rodzaju. A co do małego skurwysyna to liczę, że jego durna matka (którą nawet nie interesowało, że gnojka zabrała policja) będzie wypłacać odszkodowania do końca życia
niedziela, 06 stycznia 2008
linuksowe oszołomy, część 1.1
Dalsza dyskusja na wątku o Dellu przyniosła świetny wręcz obrót sprawy; cytowany przeze mnie wczoraj "zwolennik OPENSOURCE" podpisujący się nickami Reysky/amigoxxx/linuxfan (bardzo sprytna taktyka - taki z niego IT-ekspert, że ma wszystkich za głupków) przypieczętował wreszcie swój fanatyzm. Na jego "stronie" jeszcze niedawno znajdował się screen z jego linuksowego pulpitu, gdzie notabene większość czcionek była dziwnie opuszczona w dół i wychodziła poza obręb cyt. "widgedów". Na zarzuty, że nie potrafi czegoś skonfigurować pod swoim śmiesznym linuksem odparł, że tak specjalnie ustawił (tu akurat bym się nie dziwił, poczucie estetyki jest u tych śmiesznych ludzi zazwyczaj na bardzo niskim poziomie), ale kiedy w dalszym ciągu był wyszydzany podmienił swój super-pulpit na coś takiego: Jestem mu niezmiernie wdzięczny, że poprzez swoją głupotę i fanatyzm udowodnił mój wczorajszy wywód na temat zachowań chorej psychicznie cześci cyt. "środowiska linuksowego". Ktoś mógłby przecież pomyśleć, że zmyślam, bo wydaje się to nieprawdopodobne. Polecam poczytać ten wątek. Zajrzałem sobie w źródło tej strony i cóż się okazało - strona ma ustawione kodowanie... windows-1252. Ciekawe skąd to biedaczysko skopiował, bo sam by chyba świadomie tego nie napisał? Szkoda, że nie znam struktury tej sekty, może by na niego donieść i zostałby ukarany? Bądź co bądź, na IRCnetowym kanale #linux-pl za napisanie polskich znaczków w kodowaniu windowsowym dostawało się bana z automatu... Na zakończenie - polecam wejść w artykuł o Microsoft Windows na wikipedii. Na samej górze widnieje box głoszący:
co ciekawe, nie uświadczymy czegoś takiego w artykule o linuksie. Pytania "ciekawe czemu" i "kto jest sprawcami tego wandalizmu" pozostawiam bez odpowiedzi, gdyż są one nazbyt oczywiste
sobota, 05 stycznia 2008
linuksowe oszołomy, część 1
W komentarzach do artykułu o Dellach wywiązała się "ciekawa" "dyskusja". Niejaki "zwolennik oprogramowania OPENSOURCE" napisał (tj. wkleił trzy razy ten sam tekst o długości 2KB) co następuje (to pierwsze nt. mojego dzisiejszego wpisu). Pokażemy więc na tym przykładzie na czym polega fanatyzm linuksiarzy.
Szczerze mowiąc tego to się nie spodziewałem, ale teraz już rozumiem, że każdy oszołom wszędzie widzi SPISEK i UKŁAD
No tak, spiski, układy i jeszcze szpiegowanie do tego. Do pewnego stopnia śmieszni są ci paranoicy, przypominają mi nieco Kaczyńskich i ich przydupasów
A, że niby my jesteśmy tutaj takie tłuki, a on odkąd pojechał na zmywak do UK to wchodzi tylko na The Register i TIME. A co do samej istoty "wywodu" - mowa była o laptopach a nie komórkach. A hasło
powraca jak bumerang każdego grudnia. I co? I gówno. Chyba już nikt się nawet tymi prognozami nie przejmuje (prócz fanatyków jak wyżej wymieniony, rzecz jasna).
Przeurocze są te ich bzdury - kiedy już linuks będzie tak popularny jak by im się marzyło, to oczywistym jest, że i powstanie dlań odpowiednia liczba wirusów i innego malware. W tej chwili po prostu wirusów na linuksa nie ma, więc i będzie chodzić bez antywirusa. Zastanawia mnie tylko, czy piszący to jest tak głupi, że o tym nie wie, czy jest nieudolnym manipulatorem. Już teraz zaczęły się pojawiać raporty nt. dziur wykrytych w linuksach i firefoksach (oczywiście raporty te są sponsorowane i podsycane przez Microsoft, zgodnie z Teorią Spiskową). Wraz ze wzrostem popularności będzie ich coraz więcej. Co do pytania "pozostawionego bez odpowiedzi" - po raz kolejny pozwolę sobie zauważyć, że naprawdę trzeba mieć niezły talent do rozpieprzania XP, żeby istniała konieczność jego reinstalacji częściej niż co dwa lata. Potwierdza to tezę, że większość tych oszołomów (zaznaczam, że odnoszę się tylko do tych, którzy traktują linuksa jak religię) to zwykła lameriada, która nie potrafiła nawet postawić i skonfigurować Windows na swoim komputerze, albo instalowała jakieś gówna z trojanami i innym spywarem. I jeszcze o tym blogu:
Jeden ze swoich postów zakończył następująco
To właśnie przez takie teksty użytkownicy linuksa stereotypowo kojarzeni są z oszołomami, ośmieszają ten swój boski system i ludzi z nim związanych. Widział ktoś kiedyś użytkowników Windows, żeby traktowali system operacyjny jak religię, albo żeby ścigali się w wymyślaniu DOWCIPÓW nt. linuksa, tak jak linuksowi fanatycy co rusz wywyższają się próbując ośmieszać Windows wciąż tymi samymi tekstami o reinstalacji, restartach, bluescreenach? Czy użytkownicy Windows wszędzie gdzie popadnie wciskają logo swojego systemu, tak jak to czynią linuksiarze z pingwinem? Widziałem też swojego czasu desktop linuksiarza, gdzie na tapecie była modelka, której na koszulkę wstawiono (zapewnie GIMPem) napis "DEBIAN". Śmiać się czy płakać? Cała to poczucie dumy z powodu używania czegoś innego niż Windows oraz nienawiść do "Micro$oftu" jest żenująca i nadaje się do leczenia. Ciąg dalszy nastąpi. A kwintesencja mojego wpisu zawiera się w innej wypowiedzi na tamtym wątku:
Cieszy mnie, że ktoś czerpie z tego bloga inspiracje :> Łódzkie Delle a żądania "społeczności"
Pod koniec ubiegłego roku w Łodzi uruchomiono, w ramach programu wyzysku taniej siły roboczej, fabrykę Dell. Szybko jednak okazało się, że laptopy produkowane w Łodzi idą tylko na eksport i w Łodzi się ich nie uświadczy. Internauci (boże, co za durne słowo) podnieśli lament (całkiem słusznie zresztą) i jak czytamy w Wyborowej Inspirony i XPS trafią jeszcze w tym miesiącu na półki Tesco i ElectroWorld. ElectroWorld śmierdzi (nawet mariusz się tam gubi, a przecież jest koszykarzem), więc tam nie pójdę. Z drugiej zaś strony wcale nie potrzebuję laptopa. No ale ja nie o tym. Internauci ze swym lamentem przedobrzyli i zaczęli się domagać, aby w sprzedawanych laptopach zamiast Windows znalazł się system, który nazywa się jak afrykańska wioska - Ubuntu Linux. Co prawda ostatnio przyjęli trochę inną taktykę, ale zawsze
Efekt będzie taki, że te laptopy bez systemu będą leżeć na półkach i się kurzyć, podobnie jak Windows XP w wersji "N" (bez Windows Media Playera). Kupi je co najwyżej kilku linuksowych oszołomów oraz osoby, które postawią sobie piracki Windows. Ale już totalnie rozwalił mnie tekst "by taki notebook był tańszy o rynkową wartość nie nabywanego systemu/oprogramowania". Czy ktoś mógłby temu dzieciakowi wyjaśnić, że Windows dołączany do laptopa jest praktycznie za darmo, chociażby ze względu na to, że producent komputerów płaci za kilka tysięcy licencji hurtem o wiele mniej w przeliczeniu na jednostkę niż cena rynkowa? Życie w świecie DARMOWEGO OTWARTEGO oprogramowania przesłania niektórym rzeczywistość. Proponuję rzecz następującą: wiadomo powszechnie, że drukarka jest sprzedawana drożej niż oryginalny tusz do niej - załóżmy np. że drukarka kosztuje 200zł, a tusz - 250zł. Idźmy teraz do sklepu i powiedzmy sprzedawcy: "Niech mi pan sprzeda tą drukarkę ale bez tuszu, odejmie pan cenę rynkową i będzie mi pan winien 50zł, za które kupię sobie tani tandetny zamiennik" (tak: to jest aluzja do Linuksa).
czwartek, 03 stycznia 2008
"Kaczyński znowu pierdoli"
Artykuł o mniej więcej powyższym wydźwięku tytułu (tj. "J. Kaczyński: Korzystne notowania PO to efekt działania mediów") opublikowała dziś Wyborna.
Zdaje się, że mistrzem w kwestionowaniu najbardziej oczywistych faktów jest Jarosław Kaczyński
Na pytanie co prawda nie odpowiedział, ale to nieistotne, bo odniósł wielki sukces, o którym marzył pewnie od września 2005 roku. Retoryka Nelli wyznacza nowe kierunki filozofii w tej partii
Czy ktoś mógłby temu baranowi powiedzieć, że w Internecie PiS przegrywa NAJBARDZIEJ?
No tak - zamiast zreformować slużbę zdrowia prościej jest doić obywatela. A paszoł won. Ogólnie rzecz biorąc to opozycja jest teraz w bardzo komfortowej sytuacji: mogą przecież złożyć projekt ustawy gwarantujący lekarzom zarobki od 5000 zł netto miesięcznie, a potem zrzucić winę na PO, że nie chcieli tak wspaniałej ustawy przepuścić. Oczywiście mogli taki projekt zgłosić za swojej kadencji, ale wtedy przecież zablokowałoby im go PO. Owszem, mieli wtedy większość, ale przecież by im zablokowało. Faktów najbardziej oczywistych kwestionować nie będziemy.
środa, 02 stycznia 2008
Ezo mobile - nowa jakość
Obiło mi się ostatnio o uszy jakoby został/miał zostać uruchomiony wirtualny operator komórkowy pt. "Ezo mobile". Jest to zupełnia nowa oferta na rynku telefonii komórkowej, gdyż skierowana jest stricte do kretynów (oficjalny komunikat, w którym to wyczytałem, używa trochę łagodniejszego języka: "do fanów ezoteryki"). W każdym bądź razie stopień specjalizacji tej sieci mnie rozłożył - no chyba, że ja o czymś nie wiem i ilość potencjalnych klientów jest znaczna (co mnie raczej przeraża). Na stronie czytamy:
Niesamowite, ale są ludzie, którzy czytają to i myślą: "Tak, to jest oferta dla mnie. To jest właśnie to czego mi trzeba". Zaciekawił mnie za to tekst:
Spodziewałem się, że będę mógł np. zalogować się na ich stronie i sprawdzić rejestr moich połączeń z przyszłego tygodnia - w końcu ezo, nie? Albo np. usługa wysyłająca mi SMS-y typu "Nie idź tam"/"Nie jedz tego"/"Doładuj swoje konto kwotą 50000 złotych a uchronisz się dziś przed złym wypadkiem". W końcu mają wibrację mojej daty urodzenia (co?)
wtorek, 01 stycznia 2008
niedziela, 30 grudnia 2007
Geniusz
Niejaki paweł-cipak pisze co następuje:
Pogratulować talentu i uporu w dążeniu do celu; jestem pewien, że któraś z piętnastu tysięcy społeczności OPENSOURCE przyznała mu specjalna nagrodę za popularyzowanie firefoksa. A to, że firefoks żre tyle zasobów to z cała pewnością wina Microsoftu hafty
Niedawno statystyki tego bloga odnotowały wejście z bloga "Moje hafty"; myślałem, że to blog kobiety chorej na bulimię, ale okazało się, że chodziło o co innego
sobota, 29 grudnia 2007
Dowcipy dla opornych
Zastanawiałem się swojego czasu czemu w niektórych dialogach zamieszczanych na bashu po puencie (czasem nawet zabawnej, zdarza się, chociaż większość to ŚMIESZNE DOWCIPY związane albo z linuksem/komputerami tudzież z "alkocholem"/najebką/jaraniem/onanizmem) dodawane jest "lol"? Czy normalny dowcip kończy się kiedykolwiek słowami "I wszyscy głośno się roześmiali"? Czy może już czytelnicy basha są tak tępi, że trzeba im pokazywać, kiedy się śmiać, jak to ma miejsce w "polskich", excuse le mot, "sitcomach" typu "Niania"? Czasami nie jest to "lol" tylko np. "O_o" albo "o kurwa..." - krótko mowiąc pokazujemy tępakowi "w poprzedniej wypowiedzi było coś śmiesznego/niedorzecznego/zdumiewającego/przerażającego, musisz teraz właśnie odpowiednio zareagować" Swoją drogą porażające jest to, co autorzy cytatów i moderatorzy uważają za śmieszne (oraz to, że nie wycinają tych "popuentowych" reakcji), ale o tym to innym razem |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||